Teksty o wszystkim (Reklama: www.duetcentrum.pl ,forum muzyczne )
Zastanawiam się, czy on nie planuje uwikłać nas w kolejną bitwę. Nie będę znowu dla niego walczył! Dłoń Elryka powędrowała ku głowni miecza. Skoro tylko zejdę na stały ląd, zajmę się własnymi sprawami. Nagle zerwał się wiatr. Mgła przerzedziła się. Elryk mógł dostrzec, że woda, po której płynie statek, jest koloru rdzy. Tuż pod powierzchnią pobłyskiwały światła. Patrzącym zdało się, że w głębi oceanu widzą ociężale poruszające się istoty. Elryk przez moment miał wrażenie, że z toni wyjrzała blada, nabrzmiała twarz, podobna jego własnej twarz Melnibonéanina. Szarpnął się znienacka i odwrócił do Blendkera plecami, z trudem powstrzymując przypływ mdłości. Po raz pierwszy odkąd wszedł na pokład Ciemnego Statku, mógł wreszcie ocenić jego długość. Widział teraz wyraźnie oba koła sterowe, jedno niedaleko, na dziobie, drugie na odległej rufie, jak zwykle obsługiwane przez Sternika, obdarzonego wyglądem bliźniaka Kapitana. Widział maszt z rozpiętym na rei czarnym żaglem, dwie kabiny, z których jedna była teraz pusta (jako że wszyscy jej mieszkańcy zginęli podczas ostatniego lądowania), a drugą zajmowali tylko on sam i Blendker.

(Reklama: )
